Urny z PKW – Zemsta Komorowskiego

Trabanta, czyli wyrób samochodopodobny, nazywano zemstą Honeckera. Urny, które triumfalnie przedstawiła PKW mogę śmiało nazwać zemstą Komorowskiego, bo pojawiły się właśnie wskutek jego działania. A nie jak próbują imputować media działania Kaczyńskiego.
1. Przezroczysta urna wymusza zastosowanie koperty, ponieważ wrzucona karta może spaść zadrukiem do góry i osoby czuwające przy urnie mogą ją odczytać. Koperta to wytrych do kolejnych oszustw, łatwo można z niej nic nie wyjąć, albo wyjąć zamiast z niej z rękawa.

Przy głosowaniu na prezydenta, gdy jest jedna kartka – nic nie szkodzi, przy głosowaniu do parlamentu, a nie daj Boże do samorządów koperta jest gruba jak portfel prezesa banku. Z tego co widzę osoby projektujące i co gorsza akceptujące nie wzięły pod uwagę tego faktu.

Cóż mam jak najgorsze zdanie o PKW, więc mnie to nie dziwi.

URNA MUSI BYĆ PÓŁPRZEZROCZYSTA
Wtedy będzie widać, że karty są, ale nie będzie widać co na nich się znajduje.
2. Otwór w urnie nie może być po prostu dziurą! Musi zawierać przynajmniej kilkunastomilimetrową prowadnicę uniemożliwiającą wysypanie głosów, po jej odwróceniu.

Kto miał kiedykolwiek skarbonkę ten wie o co mi chodzi.

Bez tej prowadnicy byle nożem wyjmę sobie tyle kart ile będę chciał.
3. Otwór powinien mieć możliwość zamknięcia i zaplombowania.
4. Łączenia. Na moje oko nity. Wkrętarka akumulatorowa, komplet nitów i 10 minut wystarczy na podmianę kompletu kart wyborczych. Brzegi powinny być zespawane od środka i wyszlifowane.