PKW znowu w akcji: prezentacja książeczek do głosowania – nasz komentarz

W wyborach samorządowych w 2018 r. wyborcy będą głosować za pomocą karty do głosowania w formie książeczki – poinformował w poniedziałek przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej sędzia Wojciech Hermeliński. Karty do głosowania będą zabezpieczane hologramami.

Przypomnijmy, że sfałszowane wybory w 2014 roku pozwoliły PSL-owi na uzyskanie bardzo dobrego wyniku; jednocześnie pobity został niechlubny rekord głosów nieważnych: 18% w skali kraju. Zdarzały się komisje, w których ów procent nieważnych kart dochodził do kilkudziesięciu procent, w szczególności dotyczyło to mniejszych miejscowości.
Niestety, wszystkie partie polityczne zaakceptowały powyborczą rzeczywistość polityczną. Nawet groźne pohukiwania płynące ze strony Prawa i Sprawiedliwości szybko ucichły – a obecnie nikt już nie wspomina o tej katastrofie demokracji.

W oficjalnej narracji poprzedniej władzy przyczyną nieprawidłowości było masowe zniechęcenie wyborców do lokalnych elit, wskutek czego obywatele szli na wybory, aby z premedytacją wrzucić do urny nieważną kartę. Ogarnięci amokiem niechęci, stawiali krzyżyki gdzie popadnie, po czym wychodzili w wyborczych lokali w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku.
Druga oficjalna przyczyna to wtórny analfabetyzm, prowadzący do niezrozumienia zawiłej instrukcji głosowania i utrudniający prawidłowe oddanie głosu. Traktowanie spisu treści jako miejsca do postawienia krzyżyka, uważanie każdej strony za odrębną całość… W promowaniu tej wersji celuje Fundacja Batorego, która uzyskała dostęp do zarchiwizowanych książeczek.

Żadna z tych wersji nie tłumaczy jednak najbardziej fundamentalnych pytań: dlaczego akurat w Polsce wyborcy są tak bardzo niedorozwinięci oraz dlaczego skorzystała przede wszystkim jedna partia? Brakuje również odpowiedzi na pytania bardziej szczegółowe- część z nich można poznać w zalinkowanym artykule: