Skandale

– bardzo słaba jakość procedury liczenia głosów oraz dalszego postępowania,

– rutyna i brak zaangażowania członków doświadczonych komisji

– niska kultura rozumienia konieczności komisyjnej kontroli pracy

Moim zdaniem rozwiązanie proceduralne powinno wyglądać następująco:

– zamykamy zbieranie głosów, pieczętujemy komisyjnie urnę w sposób uniemożliwiający dostęp do niej / lub otwieramy urnę, zliczamy tylko ilość głosów i pieczętujemy je w urnie.

– idziemy spać

– spędzamy następnego dnia 8-12 h na poprawnym liczeniu głosów (drugi dzień płatny)

– ponieważ rzeczywistej pracy komisji jest w ten sposób może 4h więcej a przy tym nie ma pracy po nocy, to diety nie musza być wyższe, co powinno wytrącić argument z ręki oponentom.

– ewentualne wybory w sobotę, liczenie w niedzielę?

Dzięki temu ludzie niechętni prawidłowemu liczeniu głosów nie mieliby argumentu spieszy mi się, jutro pracuję etc .. tak naprawdę ci ludzie niekoniecznie są oszustami, tylko po prostu procedura ustawia ich w takiej sytuacji, że bardzo duży nacisk jest na szybkość, chaos, przepracowanie (30h pracy?) i nieporządek.

4 listopada 2015

Witam serdecznie. Chętnie opiszę swoje uwagi bo przytrafiło mi się coś zupełnie niebywałego. Ale zaraz do tego dojdę.

Zacznę od pierwszego spotkania członków komisji – skład częściowo znany sobie, a przynajmniej dwóch panów było razem podczas poprzednich wyborów. Przywitali się i zadecydowali, że skoro wcześniej jeden z panów był  przewodniczącym to i teraz też będzie. W odpowiedzi na to, szybko ja zgłosiłam swoją gotowość do objęcia funkcji zastępcy. Tu moja uwaga – lepiej, dla przejrzystości wyborów, by nie pracowali w komisji, w tych samych placówkach,  ci sami ludzie. Proponowałabym rotację – ja za każdym razem zgłaszam się do innej komisji, i nie na swoim osiedlu. Wszystkie materiały odebrał jednoosobowo przewodniczący, bez wymaganej asysty członka komisji. On też sprawdzał głosy korespondencyjne.