Skandale

Pominę fakt, ze przewodniczący nie sporządził ani  nie sprawdził protokołów – mam wrażenie, że nie umiał tego zrobić. Wydrukował po 7 protokołów wyborów do sejmu i senatu i tyleż raportów ostrzeżeń a potem to wszystko, bez spięcia  kompletów, puścił w obieg do parafowania i podpisywania.  Jak można było  przewidzieć wróciła do niego sterta wymieszanych kartek. Wtedy zdenerwował się  po raz pierwszy i wybiegł z sali zabierając swoje rzeczy ikrzycząc gdzie ma to wszystko.  Wrócił jednak po kilku minutach. Gdy jednak nie znalazł jakieś koperty znowu wybiegł zdenerwowany jak dziecko i już do nas nie wrócił!  Zabrał  ze sobą dwie teczki dokumentów, w tym wytyczne, instrukcje i Numery telefonów. Jakoś udało mi się pokompletować protokoły, popakować na wyczucie (byłam  wcześniej w komisji i pamiętałam, jak się to robiło). Zdałam karty do  głosowania przybyłemu kurierowi a potem, wraz z członkiem komisji, i mężem zaufania, pojechałam do Urzędu miasta. Byłyśmy wolne dopiero po 7.00 rano,  kiedy to nasze protokoły zostały przyjęte. Miałam w komisji męża zaufania, który ingerował we wszystkie decyzje i sprawy. Kazał sobie wyjaśniać, zabierał czas i spowalniał prace komisji.  Próbował też wymuszać pewne działania i wydawać polecenia, z czym  kategorycznie się nie zgodziłam. Miał zastrzeżenia do mnie, że za szybko liczę. Co w jego przekonaniu było równoznaczne z niedokładnością. A ja w liczeniu jestem biegła, wiele lat pracowałam z pieniędzmi i liczyłam utargi oraz druki.  Przez moje ręce przechodziły tysiące druków, które wcześniej  liczyłam i pakowałam. Mam do perfekcji opanowaną technikę liczenia i robię to  kilkakrotnie szybciej niż inni. Mąż zaufania zgłosiła uwagi co do mojej osoby ale nie potrafiła sprecyzować  zarzutów i tak zostało to zawarte w protokole.