Skandale

Później zarzucała mi także, że nie pomagam przewodniczącemu. A to ja sporządziłam protokół, ja zdałam karty. Kierowałam liczeniem, pakowaniem. Ja dokompletowałam protokoły, popakowałam i zawiozłam do urzędu. Zadbałam by przy liczeniu głosów nikt nie miał długopisu.Szkoda, że w wyposażeniu nie było ołówków. Pisaliśmy naszymi własnymi i kolorowymi flamastrami. Właściwie to na mojej głowie było wszystko, czyli więcej niż powinno. Później, po rozmowach z paniami woźnymi, okazało się, ze pan przewodniczący za każdym razem, gdy był w komisjach, coś wyczyniał, ale to, co zrobił nam, było jego największym „wybrykiem”. Teraz już wiem, że jest osobą niezrównoważoną i nieodpowiedzialną. Przypuszczam jednak, że na kolejne wybory ponownie zgłosi się do pracy w komisji. Nie było sytuacji by ktoś w pojedynkę wchodził do pokoju z kartami (nasza  komisja była na korytarzu szkolnym a materiały mieściły się obok, w klasie).

Na noc worki z kartami były obwiązane i opieczętowane. Leżały jednak w zwykłej  klasie. Dostarczono nam karty w zaklejonych pakietach ale worki były  niezabezpieczone. Jednakże ilość dostarczonych kart zgadzała się ze specyfikacją i naszym przeliczeniem. Serdecznie pozdrawiam

4 listopada 2015

Przed wyborami ani w czasie wyborów znaczących incydentów nie odnotowalem. Po pierwszym spotkaniu funkcjonowaliśmy w 6-tkę ale ponieważ zgłosiłem to Prezydentowi i wypisałem ludzi z listy, dostałem trzech innych z listy wyborców bez przyporządkowania jakiemuś KWW.  Opieczętować zdążyliśmy wszystkie karty (1600) do głosowania do godz. 8ej. Był jeden mąż zaufania z ramienia PiS. Od początku do końca. Nie zgłosił uwag, kopię protokołu otrzymał. Moją uwagę zwróciły cztery osoby na liście dodatkowej do listy wyborców które  ponoć zamieszkiwały pod adresem OKW czyli …